Recenzja Filmu Shogun

Film wyreżyserowany przez Jamesa Clvella. Opowiada o losach holenderskiego pilota statku handlowego Blackthorna, który to podczas burzy na morzu trafia do kraju zwanego Japonią, w, którym główne skrzypce grają podstępni Jezuici. Początkowo nie zna języka i nie umie się japończykami porozumieć. Trafia w sam środek intryg dworskich. Na dworze poznaje piekną kobiet, którą podkochuje, później uczy ona go japońskiego z czasem pilot zostaje Hatamoto członkiem świty jednego z możnych w tym kraju i zyskuje władzę, kiedy dowiaduje się o „Czarnych okretach” przewożących złoto do Hiszpanii pragnie wypłynąć i zapolować na morzu na ten okret, podczas kiedy on cieszy się szacunkiem i luksusami jego załoga tkwi w więzieniu gdzie kilku z nich umiera. Jest to piękny film przedstawiający widowiskowe sceny walki i piękno japońskich kobiet. W filmie możemy zagłębić się w świat intryg i romansów oraz twardego prawa samurajów. To czy tam przeżyje czy zginie zależy tylko od tego czy się dopasuje. Polecam ten film każdemu widzowi, czy to małemu czy dużemu.